Jak zostać hakerem

Zapewne każdy z nas choć raz w swoim życiu myślał o tym aby zostać hakerem. Sceny w filmach akcji, gdzie nastolatek włamywał się do Pentagonu, i odpalał rakiety ziemia-woda-powietrze-kosmos w stronę nadciągającej z niebytu inwazji zielonych ludzików to efekt wybujałej wyobraźni reżysera, bądź nowego towaru dostarczonego na plan filmowy? Otóż nie – to wszystko jest w zasięgu ręki. Sława, pieniądze, gorące kobiety i szybkie samochody. Wystarczy tylko, że zapoznasz się z poniższym artykułem.Pierwsza rzecz, którą musimy zrobić to zakup bluzy. Koniecznie czarnej. Z kapturem. Nasŧępnie udajemy się do najbliższego Empiku, gdzie kupujemy wszystkie książki, o tytule „Od zera do hakera” , „Opanuj świat w 24 godziny” ,czy też „Podstawy Windos 7”. Teraz kierujemy się do swojego domostwa. Książek oczywiście nie czytamy – bo i po co. Kładziemy je w najbliższym sąsiedztwie komputera, dzięki czemu już na wstępie otrzymujemy + 50 do profesjonalizmu. Teraz idziemy w odwiedziny do kolegi. Najlepiej tego najbardziej nielubianego – w razie „w” wszystko będzie na niego. Siadamy wygodnie przed komputerem, pod ręką obowiązkowo mając Kubusia. Najlepiej Jabłkowo-Marchwiowo-Bananowego. Inne smaki są kategorycznie zakazane.Hacking właściwyRejestrujemy się na wszystkich tematycznych forach – w jego nazwie musi wystąpić słowo „haker”, „hacking”, „hackowanie” bądź zbliżone. Zakładamy setki bezsensownych tematów. Forum, na którym nie dostaniemy bana, jest tak na prawdę przykrywką KGB. Piszemy do admina w tytule prywatnej wiadomości umieszczając zwrot „Россия” Nie szkodzi, że nie wiesz co to znaczy. Ważne, że pierwsze zlecenie na ratowanie świata masz już w kieszeni. Teraz tylko czekasz. W przeciągu kilku godzin pod dom powinna podjechać czarna wołga – wysiądzie z niej kilku smutnych panów w czarnych garniturach, którzy zabiorą Cię do miejsca, którego nie ma na żadnych mapach.Ratowanie świataObudziłeś się w dziwnym pomieszczeniu bez okien, i jakiś typ nawija do Ciebie w nieznanym Ci języku? Trzeba się było uczyć Rosyjskiego… Cóż, pewnie mówi coś o ratowaniu świata – negocjuj. Kupa kasy, fura i piękna kobieta  – bezwzględnie wymagane. Zapewne Twój cały udział w operacji ograniczać się będzie do wpisania kodu deaktywującego ładunki nuklearne. Wklep byle co i pacnij Enter – owszem istnieje coś takiego jak rachunek prawdopodobieństwa działający na Twoją niekorzyść, ale kto przejmowałby się takimi pierdołami…. Po skończonej misji pozostaje nam tylko wylegiwanie się na plaży w Karaibach i beztroskie sączenie drinków. Od czasu do czasu możesz przejechać się swoją super-szybką furą. Aha – nie zapomnij o pięknej kobiecie.